*** Z perspektywy Rosalie
Wstałam dziś wcześniej niż zwykle, jak na mnie dużo wcześniej. Była godzina 7.00. Naomi nie było, poszła biegać- taki to już jej zwyczaj. Całą noc rozmyślałam o moich rodzicach, nie wiedzieć czemu. Zginęli w wypadku samochodowym niecałe 2 lata temu. Bardzo mi ich brakowało. Byli moją jedyną rodziną, miałam tylko ich. Siedziałam przy stole i patrzyłam się w skupieniu w jeden punkt. Telefon Naomi. Zostawiła go. Ostatnio chodziła smutna i przygnębiona. To była moja szansa. W tym momencie mogłam wziąść jej komórkę i po prostu przejrzeć jej wiadomości. Z drugiej strony była moją przyjaciółką, a takich rzeczy się chyba nie robi. Moją monotonność przerwał dzwonek do drzwi. Kto by przychodził o 7.00 nad ranem? Naomi miała przecież klucze. Nieco niechętnie wstałam z krzesła i pokierowałam się w stronę drzwi. Ujrzałam nieco zagubionego chłopaka z dużą paczką w ręku.- Hej- powiedział, nadal lekko zmieszany.
- Dzień dobry- rzekłam bardziej oficjalnie.
- Z mamą chcieliśmy zrobić drobny prezent, niedawno się wprowadziliśmy- uśmiechnął się.
- Nie trzeba było naprawdę. Duży ten prezent- odwzajemniłam uśmiech, po czym skierowałam wzrok na paczkę. W tamtym momencie zastanowiłam się co jest w środku, bo do tej pory byłam zapatrzona w chłopaka.
- Jestem Tom, miło Cię poznać.
- Rosalie, ale wolę Rosa.
Naszą miłą rozmowę zakłuciła Naomi, która na widok prezentu zrobiła wielkie oczy.
Nie otwierałam go, przynajmniej narazie, ponieważ niedługo zaczynały się zajęcia w szkole.
***
Po niecałej godzinie byłam gotowa. Postanowiłam pójść do szkoły na pieszo. Trochę ruchu na pewno mi nie zaszkodzi. To było 15 minut przechadzki. Szłam sama, Naomi podwiozła Charlie.
*** Z perspektywy Charlie
Niestety dziś musiałam iść do pracy. Zamykało się to na 5 godzinach dziennie podawania ludziom kawy i uśmiechania się do nich. Nic strasznego, lecz i tak nie miałam najmniejszej ochoty tam pójść. Weszłam do kawiarni jako pierwsza. Zapach świeżej kawy od razu mnie pobudził. Klienci zaczynali się schodzić, głównie zapracowani i sfrustrowani ludzie.-Poproszę to co zawsze- powiedział tajemniczy głos, wyjątkowo entuzjastycznie.
- Czyli? Proszę mi wybaczyć, nie bardzo pana kojarzę- podałam mu roboczy uśmiech.
- Podwójną kawę cappuccino. Wydaje mi się, że ostatnio obsługiwał mnie kto inny, więc w porządku.- odwzajemnił uśmiech, tyle że jego był prawdziwy, mój nie.
Gdy na mnie patrzył, na moim ciele przechodził dreszczyk emocji. To było niesamowite. Miał śliczny uśmiech.
*** Z perspektywy Rosalie
Z Vanessą i Naomi udałyśmy się na stołówkę. Nam zostały jeszcze 2 lekcje, Nessie 3. Miałam ochotę wyjść ze szkoły i już nigdy do niej nie wrócić. Zresztą nie tylko ja. Każdy o tym marzył. To nie było zbyt orginalne, ale cóż. Dziś na obiad było spagetti, które wyjątkowo lubię, lecz naprawdę nie miałam na nie ochoty. Nie wiedziałam do końca co się dzieje. Byłam smutna? Coś mnie gnębiło, pewnie sprawa z Naomi.Zauważyłam Toma, siedział sam przy stoliku. Zamierzałam mu zaproponować, aby się do nas dosiadł. No właśnie. Zamierzałam. Gdy zmierzałam w jego stronę niefortunnie wpadłam na rozlany sok, który podłożyła mi Lily. Dlaczego taka dla mnie była? W szkole każdy był jej podwładnym, z małym wyjątkiem. Mówię tu o naszej trójce. W każdym razie. Ktoś do mnie podbiegł i zapytał:
-Nic Ci nie jest?
- W porządku- nie było w porządku, wszystko mnie bolało. Nie miałam pojęcia co nią kierowało, zrobiła trochę zamieszania i tyle. Nic wielkiego. Miałam ochotę stamtąd wyjść, w tym momencie. Podniosłam swoje obolałe ciało z podłogi i wybiegłam z stołówki. Zdążyłam tylko zauważyć jej roześmianą i radosną twarz. Była pełna nienawiści, oczywiście do mnie.
Pobiegły za mną 2 osoby: Vanessa i Naomi. Poszłyśmy do domu, poprostu.
*** Z perspektywy Vanessy
Rozmawiałyśmy o Naomi. Wszystkie widziałyśmy jej zachowanie, żadna nie wiedziała co jej jest.- Coś z tym trzeba zrobić- powiedziałam.
- Masz rację, ale co?
- Wydaje mi się, że to jest związane z Zaynem. 3 miesiące temu zerwali. Coś się za tym musi kryć, ludzie nie zrywają ot tak, bez powodu.
- Fakt.
- Mam pewien pomysł.- powiedziała Charlie
- Słuchamy- byłam ciekawa
- No więc....
*** Z perspektywy Naomi
Siedziałam w swoim pokoju, myślałam. Zayn nie dawał za wygraną. Codzienne przychodziło po około 5 SMS o mniej więcej takiej samej treści: ''Wróć do mnie, albo Cię zabiję.'' Bałam się bardzo. Zayn wie jakie są moje słabości. Byliśmy ze sobą 3 lata. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nikomu o tym nie powiem. Nawet moim przyjaciółkom, a tym bardziej policji. W tej całej sytuacji najgorsze było to, że musiałam udawać normalną, wesołą Naomi. Ile to jeszcze mogło trwać? Nie wiem. Wiem tylko jedno, długo tak nie wytrzymam.
***Z perspektywy Harrego
Cały czas myślałem o pięknej dziewczynie z kawiarni. Nie wiedziałem nawet jak na na imię. Miała długie, brązowe włosy i śliczne, długie nogi. Naprawdę mi się podobała. To było dosyć śmieszne. Jadłem właśnie kolacje z Carmen, moją dziewczyną, a myślałem o kimś innym. Głupie. Ale takie właśnie jest życie.Nie wiem czy się podoba czy nie ;). Będę się starała dodawać rozdziały jak najczęściej ;)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz