Była sobota, 27 kwietnia 2013r.
*** Z perspektywy Naomi
Po omacku szukałam telefonu. Moje powieki były zamknięte, a w głębi duszy spałam. Nie miałam pojęcia która jest godzina, ani nawet dzień tygodnia. Wreszcie znalazłam telefon- można było powiedzieć, że byłam z siebie dumna. Była godzina 6.24. Na całe szczęście był mój ulubiony dzień tygodnia, sobota. Wstałam z łóżka , choć wcale nie miałam ochoty tego robić. Wzięłam szybki prysznic, po czym włożyłam na siebie szare dresy i sportowe buty, które podarowała mi Vanessa na urodziny. Bardzo mi się podobały, były w kolorze ciemno niebieskim. Poszłam biegać. Londyn to było moje ulubione miasto, bardzo je kochałam po części dla tego, że tam każdy człowiek był wolny i niezależny. Możesz biegać i nikt na ciebie nie zwraca uwagi. To przyjemne uczucie. Nie jesteś dziwakiem, bo uprawiasz sport. Założyłam słuchawki i puściłam mój ulubiony kawałek. Udałam się do parku, to było bardzo ciche i spokojne miejsce. Wróciłam po około godzinie. Skierowałam się do kuchni, aby coś zjeść. Śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia, więc zabrałam się za jego przyrządzanie. Miałam do wyboru resztki pizzy, którą Charlie i Nessa jadły wczoraj na kolacje, kanapki z nutellą, musli owocowe lub parę innych przekąsek. Oczywiście wybrałam musli. Zdrowe, mało kaloryczne, a zarazem smaczne. Musiałam pilnować figury, w końcu chciałam być modelką. Podczas, gdy byłam w kuchni usłyszałam kroki, najwyrazniej to była któraś z dziewczyn. Dziwne było tylko to, że wstały tak wcześnie. To do nich nie podobne, tym bardziej zważając na dzień tygodnia. Moje przypuszczenia się potwierdziły. Ujrzałam sylwetkę, której nigdy bym się tu nie spodziewała. Moje serce na chwilę zamarło, z czoła zaczęły spływać kroplę potu, a całe ciało drżało. To był Zayn. Kierował się w moja stronę, bałam się. Zayn to mój były chłopak. Rozstałam się z nim. Co tu dużo mówić, bił mnie. Pamiętam każdy dzień kiedy tak bardzo go prosiłam, aby przestał. Na marne był bezlitosny. Rosa, Nessa i Charlie o niczym nie wiedzą. W końcu po co? One nadal myślą że byliśmy idealną parą, a ja rozstałam się z nim bez żadnego powodu. Schodził ze schodów, a to znaczyło, że musiał być w moim pokoju. Przeraziła się.-Witaj Naomi- powiedział tak słodki i uroczym głosem, że w jednej chwili wróciło do mnie wszystko to, co między nami było.
-Wyjdz stąd!- krzyknęłam.
- Mam cię na oku- to zdanie trochę mnie zaszokowało. Zabrzmiało jak grozba.
-Wynoś się i nie wracaj- mój ton był jeszcze wyższy.
-Pa, pa- uśmiechnął się szarmancko i opuścił dom, przy tym trzaskając drzwiami.
Po co on tu przyszedł? Zaczęłam płakać, cholernie się bałam. Siedziałam zapłakana przez jakiś czas.
Nagle usłyszałam dzwonek w telefonie. Dostałam SMS. Przeglądanie wiadomości było ostatnią rzeczą na jaką miałam wtedy ochotę, jednak sięgnęłam po telefon. Ku moi obawom, to był on- Zayn
Moje serce zaczęło szybciej bić. Rozmyślałam nad tym, skąd wziął mój numer. Spojrzałam na zegarek. Była 8.32.
*** Z perspektywy Rose
Po śniadaniu miałam zamiar wybrać się do sklepu, po zwykłe zakupy, jak w każdą sobotę. Zaniepokoiło mnie zachowanie Naomi. Była smutna, wyglądała jakby stało się coś strasznego, a wręcz makabrycznego.-Naomi, co się stało?- zapytałam, lekko dotykając jej dłoni.
-Nic takiego- odparła, z trudem powstrzymując płacz. Zawsze była taka silna,a teraz? Coś w niej pękło. Udała się do łazienki, a ja odprowadziłam ją wzrokiem.
No cóż, to była ona. Pełna tajemnic, a ja nie znałam żadnej z nich. Chciałam się dowiedzieć, co jest powodem jej zachowania. W końcu to była moja przyjaciółka, a tak być nie mogło.
*** Z perspektywy Charlie
Sobota była dniem, gdy mogłam odpocząć od wszystkiego co mnie męczy i stresuje, a przede wszystkim trochę się zabawić. Miałam zamiar wybrać się do jakiegoś klubu z Vanessą. Przedtem musiałam pozałatwiać parę spraw na mieście. Mianowicie spotkać się z Carmen, była moją kuzynką. Ubrałam się w czarną sukienkę, do tego lekki makijaż i byłam gotowa. Idealnie. To był mój styl: elegancki i z pazurem. Gdy schodziłam po schodach zaczepiła mnie Rosalie, która wyglądała na przytłoczoną.- Coś nie tak?- spytałam, mimo ze byłam trochę spózniona.
- Ze mną okej, ale Naomi. Zresztą jutro porozmawiamy we trójkę.
-W porządku szefowo- zażartowałam i wyszłam z domu.
Byłam umówiona w pobliskiej kawiarni, gdzie sama pracowałam. Po paru minutach byłam na miejcu.
- Hej- szepnęłam.
- Cześć Charlie- odrzekła.
Umawiałyśmy się bez celu, właściwie to nie wiem po co. Rodzinne spotkania? Raczej nie. Widywałam się z nią parę razy na miesiąc, może rzadziej. Była jedyna bliską mi osoba w tym mieście, oczywiście nie licząc moich przyjaciółek. Była trochę dziwna, ale cóż. Rodziny się w końcu nie wybiera.
*** Z perspektywy Vanessy
Kocham chodzić na imprezy! Muzyka i adrenalina to mój żywioł, to cała ja. Może trochę przesadzałam, ale jestem młoda i w sumie mam prawo. Raz się żyje. Zdaje się, że jestem trochę mniej ogarnięta niż Charlie. Uwielbiam dzikie i szalone imprezy, a Charlie raczej nie. Ona zawsze prezentuje się z tą wielką klasą i elegancją, której nigdy nie mogłam pojąć. Byłyśmy umówione przed klubem na godzinę 20.00. Wypatrywałam ją wśród dziesiątek imprezowiczów, nareszcie się zjawiła. Nie była sama, tylko z jakąś dziewczyną. Dla mnie spoko, towarzystwo mile widziane. Bo czemu nie?- Vanessa to jest Carmen moja kuzynka, o której Ci wspominałam, Carmen to Vanessa moją współlokatorka i przyjaciółka- wydusiła z siebie niemal jednym tchem. Podałyśmy sobie ręce. Wygladała na
fajną osobę.
*** Z perspektywy Charlie
Po paru godzinach dobrej zabawy byłam wykończona i na maksa pijana. Jedyne o czym myślałam to sen. To nie było takie proste. Kto by pomyślał że Carmen jest taka wyluzowana. We trójkę bawiłyśmy się świetnie. To ostanie wspomnienie jakie pamiętam z tamtej nocy.Zdecydowałam zrobić taką niespodziankę i pierwszy rozdział dodałam dzisiaj. Co o nim sądzicie?. Ktoś go wogule czyta?. Jeżeli nie, to nie opłaca mi się go pisać. Piszcie komy :)



Mi się nawet podoba. Zobaczymy jak dalej rozwiniesz akcję :) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńdziękuje to wiele dla mnie znaczy :). PS Kolejny rozdział możliwe, że dodam dziś albo jutro
OdpowiedzUsuń